Moi stali goście

czwartek, 28 lutego 2013

Przegląd zaległości


Zwykły poranek...
jak co dzień,takie tam... i wyjście do pracy.
Zaskoczyły mnie ptaki, które tak głośno śpiewały,że mimo ogromnego  pośpiechu (jak zwykle :-) )
zatrzymałam się i szukałam ich wzrokiem.
Ktoś mi mówił, że widział rano sznur gęsi.

Wiosna! -pomyślałam.
A jak wiosna to Wielkanoc,
a ja jeszcze nie pokazałam Wam wszystkiego bożonarodzeniowego.

Dlatego dziś przegląd zaległości, czyli kilka drobiazgów,które wykonałam na potrzeby domu,
by godnie przystroić go na te zimowe święta.

Jako pierwszy wianek na drzwi.
Sama natura.
Wykonany na słomianym okręgu (tan lubię najbardziej ),
użyłam naturalnych szyszek, zebranych na jakimś jesiennym spacerze :-) ,
wykorzystałam też suszki kwiatów, a choinki zrobiłam z masy solnej. 
















Zawieszki na choinkę, z mikołajkiem o których już pisałam kiedyś, 
choinka z masy solnej w naturalnym kolorze, 
oraz atłasowe kokardki, nazwane przeze mnie historyczne, 
gdyż pochodzą z dekoracji naszej ślubnej.




Pierniczki, których nigdy nie może zabraknąć na święta.
Te przyozdobił je mój Synek. 
"M" czyli Mama



...i "T" czyli Tata.





 Były potrzebne dwa stroiki.
Szyszki, suszki, liście klonowe czyli róże, słomkowe koło jak zwykle...





















Takie zawieszki przydają się również do pakowania prezentu jako wizytówka.


To już chyba wszystko co chciałam Wam pokazać ze zdjęć zaległych, 
a tyle już mam nowych.
Do zobaczenia zatem już nie długo mam nadzieję.

niedziela, 24 lutego 2013

Coś dla domu

Każda z Was pewnie ma swoje ulubione miejsca gdzie nabywa przedmioty ,które będą funkcjonowały w domu  w stanie oryginalnym lub są od razu przeznaczone do przerobienia po swojemu.

I ja znalazłam takie własne miejsce.
Jest nim pobliska klamociarnia, czyli sklep gdzie można kupic prawie wszystko.

Jakiś czas temu odkryłam dwie takie klamociarnie.
Początkowo byłam zafascynowana tym, że znalazłam tam książki,które widywałam w domu mojej babci. 
Stare wydania Baśni, z dzieciństwa mojej ciotki,taty...

Wiele z nich nadal tam jest.
A tu można je nabyć za niewielkie pieniądze, czemu , przynajmniej ja nie mogłam się oprzeć.
Uwielbiam książki!!!
Ale nie o tym chciałam.

Odwiedzając za którymś razem te klamociarnie,wyczaiłam kilka ciekawych przedmiotów,
którym zapragnęłam nadać tzw.drugie życie.
Z racji tego,że w domu brakowało kilku podstawowych przedmiotów
(jakoś nigdy nie znalazłam w sklepach, takich jakie zapragnęłabym mieć u siebie,
 tak bardzo by oglądać je codziennie),
postanowiłam zakupić je właśnie tam. 

Wybór padł na dwie lampy, które znalazłam tam tam przypadkiem,
a widziałam w nich potencjał :-)

Dodatkowym atutem o czym nie muszę chyba pisać była ich cena.
Super taniocha.


Niestety zrobiłam zdjęcie tylko jednej jak wyglądała  w stanie oryginalnym.


Zakurzona, z pajęczynami ale cudna...

Nadszedł czas na przeróbki, by mogła zafunkcjonować u nas w domu.
Teraz wygląda tak:




A teraz w podobnym klimacie przedstawiam Wam lampę kuchenną.





Ciekawe czy Wam się podoba.
Proszę o opinie.
Ja jestem z nich zadowolona, dają ładne światło i dobry klimat.

 W tzw. międzyczasie zrobiłam też wieszak do korytarza, 
dla gości.
Oto on:










Brakowało nam też fajnej szafki TV.
Przewieźliśmy starą szafkę z domu rodzinnego mojego mojego Męża,
która już nikomu nie była potrzebna,
nie spełniała już swojej funkcji.

Któregoś weekendu, zabraliśmy się zbiorowo do oszlifowania jej.
...i wtedy wyglądała tak:






...a kiedy na dobre rozgościła się w naszym domu, tak:






To wszystko na dziś.
Pozdrawiam Was znów niedzielnie.

poniedziałek, 18 lutego 2013

Na mróz...

Kiedy zima nie odpuszcza, a do wiosny jeszcze trochę,
pokażę Wam czym zaowocowała zima 
jeszcze w przedbiegach.
Namiętnie pochłonęło mnie "druciarstwo".
Oto kilka propozycji.

Na początek komplet melanżowy,
z którym było wiele pysznej zabawy.
Początkowo zrobiłam komin, ale okazał się za szeroki.
Sprułam.
Zmniejszyłam liczbę oczek i okazało się,że wzór wychodzi zupełnie inny od pierwszej wersji.


Później zrobiłam czapkę.
Jak widać na zdjęciu jest jeszcze inna.
Ale tak zostało.Podoba mi się.















Ze starych zapasów mojej Mamy
zrobiłam komplet "zielony", również bardzo ciepły.



Komin "niebieski", robiłam podwójną nitką.

Jest super ciepły.





Mój ulubiony komin tzw."złoty"-
nie udało mi się kupić odpowiedniej włóczki ze złotą nitką,
dlatego stworzyłam ją sama.
Kupiłam beżową włóczkę i dokupiłam złotą nitkę.









Po jakimś czasie dorobiłam czapkę.












A na cieplejsze dni komplet szary, 
wykonany z cieńszej włóczki.
Myślę, że na wczesną wiosnę też się nada.







A żeby nie było, że tylko dla siebie,
pokażę Wam też zestawy dziecięce.











To tyle na dziś .
Pozdrawiam włóczkowo - drutowo :-)

niedziela, 17 lutego 2013

Godne uwagi



Na dworze jak zwykle pochmurno i nieprzyjemnie,pogoda weekendowa nie dopisuje...
Chcę Wam polecić książkę o wielkiej pasji...
O człowieku,który ponad wszystko umiłował sztukę...
Który :"żałował tylko,że będzie musiał jeść i spać,
robić przerwy, podczas których jego praca ustanie".


"Dla niego mlecznobiały marmur był żywą materią,
która oddycha, czuje, wydaje sąd.

(...)

Marmur był jego bohaterem,jego losem.
Aż do tego momentu,
gdy czule i z miłością kładł dłonie na marmurze,
nie żył naprawdę.

W tym świecie pełnym chaosu marmur był tym,
na czym można polegać.
Miał swoją wolę,swój rozum i stałość.
Kiedy trzymał marmur w rękach,
świat wydawał mu się dobry".

Ciekawe czy domyślacie się o kogo chodzi?
To moja ulubiona postać z Wielkiej sztuki,
to mój ulubiony Artysta.
Polecam Wam książkę 

'' UDRĘKA I EKSTAZA"

Irvinga Stonea


A przy okazji dzisiejszego posta ,
chcę Wam pokazać  najnowsze zeszyty dla bliskich.

Damski i Męski




Tak się złożyło,że znów użyłam 
papieru Z UHK Gallery.




Pozdrawiam niedzielnie.